16.5.17

10 najciekawszych premier książkowych maja 2017! "Żniwiarz", "Confess", "Lato Eden" i wiele wiele więcej ;)




Witajcie moi kochani,
Dziś pragnę was z całego serducha zaprosić do majowych premier książkowych. Włożyłam w ten post dużo pracy i mam nadzieję, że się Wam spodoba :) Wybranie ledwo 10 książek było naprawdę trudne, w maju swoją premierę ma ogromna ilość wspaniałych książek. Ale mniej więcej się udało. A dlaczego mniej więcej? O tym przekonacie się na końcu ;)
Bez zbędnego gadania, zapraszam do właściwej części posta :)

_____________________________________________________

"Lato Eden" Liz Flanagan | Data premiery: 11 maja 2017 | Wydawnictwo: IUVI | Cena: 32,90 zł |
Liczba stron: 312

Ten dzień zaczął się normalnie. Wstałam, zrobiłam sobie kreski eyelinerem, naciągnęłam rękawy na tatuaże i poszłam do szkoły. Brzmi znajomo? Wkrótce jednak okazało się, że to nie będzie zwykły dzień... 

Nieśmiała gotka Jess i śliczna, uwielbiana przez wszystkich Eden są niemal nierozłączne. Wiedzą o sobie wszystko. Nagle Eden znika, a Jess wie, że musi ją odnaleźć. Postanawia poszukać wskazówek, idąc śladami spędzonego wspólnie lata, podczas którego wiele się w życiu przyjaciółek zmieniło. Ta wycieczka w przeszłość zmusza Jess do przyjrzenia się z bliska wielu tajemnicom: sekretom, które Eden ukrywała przed nią, ale też sprawom, które sama zataiła przed Eden. Do Jess dociera, że chyba jednak nie znają się tak dobrze, jak jej się wydawało... 

Przed Jess coraz więcej znaków zapytania, a zegar tyka – prawdopodobieństwo odnalezienia Eden żywej spada z minuty na minutę. 
Czy zdąży na czas? 



_____________________________________________________

"Tysiąc odłamków ciebie" Claudia Grey | Data premiery: 10 maja 2017 | Wydawnictwo: Jaguar | Cena: 39,90 zł | Liczba stron: 366


Tysiąc żyć. Tysiąc możliwości. Jedno przeznaczenie. 
Marguerite Caine dzięki swoim rodzicom – wybitnym fizykom – od dziecka poznaje najśmielsze teorie naukowe. Najbardziej zdumiewający wśród nich jest najnowszy wynalazek jej matki, urządzenie nazwane Firebirdem, pozwalające na podróż do równoległych wymiarów. 

Gdy ojciec Marguerite zostaje zamordowany, wszystkie poszlaki wskazują na jedną osobę – Paula Markova, błyskotliwego, ale enigmatycznego asystenta jej rodziców. Zanim dosięgnie go ramię sprawiedliwości, Paul ucieka do innego świata. Nie bierze jednak pod uwagę determinacji Marguerite. Z pomocą Theo, drugiego asystenta rodziców, Marguerite ściga Paula poprzez różne wymiary. W każdym świecie, do którego przeskakuje, spotyka inną wersję Paula, co sprawia, że zaczyna wątpić w jego winę i przestaje dowierzać własnemu sercu. Już niebawem wplątuje się w romans równie niebezpieczny, jak i kuszący.




_____________________________________________________

"Confess" Colleen Hoover | Data premiery: 10 maja 2017 | Wydawnictwo: Otwarte | Cena: 39,90 zł | Liczba stron: 350


Niewypowiedziane pragnienia, bolesna przeszłość i głęboko skrywane grzechy są dla Owena największą inspiracją. Utalentowany malarz kolekcjonuje anonimowe wyznania i przenosi je na płótno, zamieniając słowa w obrazy, w których ukrywa też własne tajemnice.
Auburn pojawia się w jego galerii akurat wtedy, gdy Owen szuka asystentki. Dziewczyna od kilku lat walczy o odzyskanie normalnego życia i desperacko potrzebuje pieniędzy. Zakochanie się w przystojnym malarzu nie jest częścią jej planu, ale przekorne przeznaczenie stawia na swoim. Wydaje się, że Owen jest dla niej szansą na znalezienie ukojenia i wsparcia, a ona dla niego natchnieniem i nowym kolorem w autoportrecie. 

Wzajemne uczucie dodaje życiu barw, jednak tajemnice zaczynają tworzyć rysy na ich związku. Auburn odkrywa, że przeszłość ukochanego może odebrać jej to, co dla niej najważniejsze. Głos serca podpowiada jednak, że miłość wymaga największych poświęceń. 




_____________________________________________________

"Żniwiarz. Tom 1. Pusta noc" Paulina Hendel | Data premiery: 10 maja 2017 | Wydawnictwo: Czwarta strona | Cena: 36,90 zł | Liczba stron: 432


Pierwsza odsłona serii "Żniwiarz"!

Mówią, że demony, zabobony i czary odeszły już do przeszłości. Czy na pewno?

Na pierwszy rzut oka Magda jest zwykłą dwudziestolatką. Czas wypełnia jej praca w małej księgarni oraz obowiązki domowe. To jednak tylko pozory, gdyż w wolnych chwilach, zamiast spotykać się z rówieśnikami, Magda tropi upiory rodem ze słowiańskich wierzeń. Z krainy umarłych ucieka najpotężniejsza istota, z jaką Żniwiarze kiedykolwiek musieli się zmierzyć. Tymczasem między Magdą a Mateuszem, tajemniczym chłopakiem, który niedawno wprowadził się do miasteczka, zawiązuje się nić sympatii. Dziewczyna pokazuje Mateuszowi świat słowiańskich wierzeń, nie mając pojęcia, że już wkrótce ona i jej przyjaciele znajdą się w śmiertelnym niebezpieczeństwie.




_____________________________________________________

"Historia Mademoiselle Oiseau" Andrea De La Barre De Nanteuil | Data premiery: 11 maja 2017 | Wydawnictwo: Literackie | Cena: 29,90 zł | Liczba stron: 144



Pięknie ilustrowana opowieść o przyjaźni, marzeniach, dorastaniu i bajkowej paryskiej modzie
Aleja Minionych Czasów. Serce Paryża. 

To tutaj, na ostatnim piętrze starej kamienicy mieszka elegancka i bardzo osobliwa Mademoiselle Oiseau. Ile ma lat? Nie pytajcie, tego nie wie nikt. Prawdę mówiąc, sąsiedzi z rzadka tylko widują ją na balkonie, gdzie wystrojona w perłowy naszyjnik pokazuje się w towarzystwie swoich kotów i ptaszków. 

Piętro niżej mieszka dziewięcioletnia Isabella, dziewczynka tak zwyczajna, że aż niewidzialna. Tak, nikt jej nie dostrzega, nikt z nią nie rozmawia, nie chce się z nią bawić. Pewnego dnia po powrocie ze szkoły Isabella naciska zły guzik windy i przez pomyłkę wjeżdża do mieszkania panny Oiseau... Tak zaczyna się historia niezwykłej, pełnej magii i przygód przyjaźni. 




_____________________________________________________

"Kłamca i szpieg" Rebecca Stead | Data premiery: 10 maja 2017| Wydawnictwo: IUVI | Cena: 26,90 zł | Liczba stron: 208

"– Jeśli nie wrócę za dziesięć minut, to będzie oznaczało, że zdarzyło się coś strasznego. 
– I co mam wtedy zrobić?
– Dzwoń po policję. 
– Poważnie? A co jeśli pośliźniesz się w tych skarpetkach w łazience, uderzysz głową o wannę i stracisz przytomność? [... ]
Schyla się, zdejmuje skar¬petki i rzuca je na trampki. 
– Jeśli za dziesięć minut nie wrócę, dzwoń po policję, bo nie będzie to oznaczać, że się pośliznąłem w skarpetkach na podłodze w łazience, tylko że najprawdopodobniej jestem w stalowych szponach totalnego psychola. Okej?"

Idziemy o zakład, że nie przewidzisz zakończenia!
Gdy Georges wprowadza się do bloku na Brooklynie, poznaje Safera – odludka, wielbiciela kawy i szpiega. Georges dobrze się czuje w towarzystwie ciut ekscentrycznej rodziny Safera. Zapomina przy nich o kłopotach: że tata stracił pracę, musieli się przeprowadzić, a mama zaczęła brać dodatkowe dyżury w szpitalu. W szkole też nie jest łatwo – Georges znalazł się na celowniku Dallasa, specjalisty od wyszukiwania u innych słabych miejsc. 

Pierwsza misja szpiegowska? Tropienie tajemniczego Iksa. W miarę postępu śledztwa, kiedy Safer stawia coraz to nowsze wymagania, Georges zaczyna się zastanawiać, co jest prawdą, a co nie, i co to wszystko jest za gra. 
A w co gra on sam?

_____________________________________________________

"Do zobaczenia nigdy" Eric Lindstrom | Data premiery: 24 maja 2017 | Wydawnictwo: YA! | Cena: 39,99 zł | Liczba stron: 356


Zasada numer 1: nie traktuj jej inaczej tylko dlatego, że jest niewidoma.
Zasada numer 2: jeśli ją oszukasz, nie będzie drugiej szansy.

Parker Grand jest niewidoma. Straciła mamę w wypadku samochodowym, jej ojciec popełnił samobójstwo a Scott – były chłopak – zawiódł zaufanie. To całkiem sporo jak na jedną nastolatkę... Parker stara się być twardą dziewczyną. Kiedy nie biega swoją ulubioną trasą biegową, zajmuje się sercowym wsparciem i udzielaniem porad życiowych nieco zagubionym szkolnym przyjaciołom. Robi wszystko, żeby nie płakać, ale nie może już dłużej udawać, że nic złego się nie stało. Szczególnie, że kiedy w końcu zrozumie, co tak naprawdę przytrafiło się jej ojcu i dlaczego Scott tak się zachował, odkryje prawdę o tym, że nie wszystkie rzeczy są takimi, na jakie wyglądają...

Wzruszająca, szczera i mocna opowieść o przyjaźni, dorastaniu, tolerancji i żałobie po stracie, która może przynieść tylko ukojenie.


_____________________________________________________

"Wszystko wina kota" Agnieszka Lingas-Łoniewska | Data premiery: 24 maja 2017 | Wydawnictwo: Novae Res | Cena: 34 zł | Liczba stron: 360


Czasami życie pisze najlepsze scenariusze!

Romantyczna komedia omyłek. 

Bestsellerowa pisarka, Lidia Makowska, od lat tworzy popularne wśród kobiet powieści, wydając je pod pseudonimem Róża Mak. Właśnie kończy pisać kolejną książkę i już zaczyna się martwić, co tym razem zarzuci jej Jack Sparrow – czołowy bloger bezlitośnie punktujący niedociągnięcia wszystkich poprzednich powieści. 

Jednocześnie Lidia, namawiana przez agentkę i przyjaciółkę, Karolinę, przygotowuje się do telewizyjnego wywiadu, aby ujawnić wszystkim fanom swoją prawdziwą twarz. Żąda jednakże, aby wywiad poprowadził Jack, który jako krytyk literacki także występuje incognito. 

"Wszystko wina kota!" to ciepła i optymistyczna historia o zaufaniu i przyjaźni, a także o tym, jak cienka może być granica dzieląca dwa pozornie odległe światy.



_____________________________________________________

"Tysiąc pocałunków" Tillie Cole | Data premiery: 17 maja 2017 | Wydawnictwo: Filia | Cena: 39,90 zł | Liczba stron: 400


Wyobraź sobie, że otrzymujesz tysiąc małych karteczek i masz wypełnić je najpiękniejszymi momentami swojego życia...Jeden pocałunek trwa chwilę. Tysiąc pocałunków może wypełnić całe życie. 

Chłopak i dziewczyna. Uczucie powstałe w jednej chwili, pielęgnowane później latami. Więź, której nie był w stanie zniszczyć ani czas, ani odległość. Która miała przetrwać już do końca. A przynajmniej tak zakładali. 

Kiedy siedemnastoletni Rune Kristiansen wraca z rodzinnej Norwegii do sennego miasteczka Blossom Grove w stanie Georgia, gdzie jako dziecko zaprzyjaźnił się z Poppy Litchfield, myśli tylko o jednym. Dlaczego dziewczyna, która była drugą połową jego duszy i przyrzekła wiernie czekać na jego powrót, odcięła się od niego bez słowa wyjaśnienia?

Serce Rune'a zostało złamane, gdy dwa lata temu Poppy przestała się do niego odzywać. Jednak, gdy chłopakowi przyjdzie odkryć prawdę, jego serce rozpadnie się na nowo.

_____________________________________________________

"Wszystkie twoje marzenia" Agata Czykierda-Grabowska | Data premiery: 10 maja 2017 | Wydawnictwo: OMG Books | Cena: 37,90 zł | Liczba stron: 384


Kiedy Kamil poznaje Maję, ta planuje właśnie wrzucenie swojego starego opla do Wisły. Pełna energii i mająca ogromny apetyt na życie dziewczyna od początku fascynuje przystojnego studenta, ale też od razu wyraźnie stawia granicę: Obiecaj mi, że się nigdy we mnie nie zakochasz.

Początkowo Kamil nie widzi w tym nic złego. Dopiero przeprowadził się do Warszawy, zaczął studia. Mogą być kumplami z akademika. Albo przyjaciółmi. Albo friends with benefits... Ale czy taka relacja jest w ogóle możliwa? Skoro są tylko przyjaciółmi, to dlaczego Kamil ma ochotę rozszarpać każdego faceta, który zbliży się do Mai? I jaka tajemnica nie pozwala Mai na planowanie przyszłości? 









_____________________________________________________

Oprócz tego, swoją premierę w maju mają także:

-"Wiatrodziej" Susan Dennard
-"Konkurs na żonę" Beata Majewska
-"Magonia. Tom.2 Gniazdo" Maria Dahvana Headley
-"Franco" Kim Holden
- i inne ;)

I to by było na tyle kochani ;) Jak się wam podoba wycinek z majowych premier książkowych? Znaleźliście coś, co z chęcią przeczytacie, a co nie możecie się doczekać? Piszcie w komentarzach :D

Pozdrawiam cieplutko, Marlena Marszałek

10.5.17

42. "Eksplozje" Janusz L. Wiśniewski i inni


Jest wiele powieści, które poruszają kobietę. Nas, kobiety bardzo łatwo przekonać, mimo iż może wydawać się, że jest inaczej. Jednak większość z nich pisana jest przez osobę tej samej płci. Jednak są też opowieści pisane przez mężczyzn, które potrafią trafić do naszego serca bardziej niż niejeden romans, niejedna historia miłosna. Nie zdawałam sobie z tego sprawy dopóki w moje ręce nie trafiła książka zawierająca zbiór niesamowitych opowiadań autorstwa Janusza L. Wiśniewskiego i osiem odpowiedzi na nie, napisanych przez znających się na swoim fachu pisarzy. Nim nie przeczytałam tego zbioru, nigdy bym nie powiedziała, że mężczyzna może wczuć się w myśli kobiety, może ją tak dogłębnie zrozumieć. I nie podejrzewałam nawet ile wspaniałych polskich autorów umyka mi każdego dnia. Nie wiedziałam, jak bardzo ignorancja przesłoniła moje oczy. 

Tak jak wspomniałam wyżej "Eksplozje" to zbiór, łącznie, 16 opowiadań, a wśród autorów możemy odnaleźć znanego wielu osobom Alka Rogozińskiego. Opowieści te są na różne tematy, ale główną myślą przewodnią jest miłość. Ukazana tutaj w niezwykły, z pozoru nie mający powiązania sposób. Każda opowieść jest inna, jedne są całkowicie odmienne od siebie, inne idealnie się uzupełniają, grają najczystszą melodię, łączą się w perfekcyjnie zgrany chór głosów, mimo iż pisały je całkowicie dwie różne od siebie osoby. Każdy autor przekazał od siebie coś wyjątkowego, cząstkę jego życia i myśli, cząstkę jego samego. I to jest niesamowite. 

Nie będę opisywać każdej historii, są one zbyt krótkie, by zdradzać nawet odrobinę fabuły. Uważam, że czytelnik sam powinien się z nimi zapoznać. I przeżyć je na swój własny sposób, prawdziwie i odrobinę samolubnie. Tak książka jest jak kwiat, mający 16 płatków. Są ze sobą idealnie zgrane, przepięknie razem wyglądają, ale jeśli wyrwiesz jeden z nich, całość staje się pusta, brzydka. I dlatego nie zdradzę wam o czym są opowiadania. Mogę powiedzieć jedynie tyle, że poruszają one bardzo mocno, mimo że są spokojne, ciche, a jednocześnie grzmią jak grzmoty podczas burzy. 

Zauroczyłam się w stylu pisania pana Janusza. Pisze on w sposób niezwykły, niby nic zwyczajnego, ale nawet kilka zdań potrafi wciągnąć czytelnika i przekonać by został na dłużej. Dawno nie spotkałam się z takim talentem. Nawet najprostsza historia, pod piórem autora rozkwita i przyciąga oko. Prawda jest taka, że mało kiedy możemy spotkać taki styl. Niezwykle zajmujący, poruszający, inteligentny i tak prawdziwie swojski. Nie wiem dlaczego, może właśnie ze względu na styl, opowiadania pana Janusza czytało mi się najlepiej. Oczywiście, nie mogę zapomnieć o reszcie autorów. Spisali się po prostu wspaniale. 

Bardzo podobało mi się to, jak niesamowicie potrafili się zgrać z dziełami, które stworzył prekursor. Czasami ledwo zarysowane przez niego historie, prowadziły do zazębiających się z nimi kolejnych historii. Nigdy wcześniej się z czymś takim nie spotkałam i uwierzcie mi, czasami naprawdę miałam wrażenie, jakby pisała to ta sama osoba. To było wspaniałe doświadczenie. Obserwowanie jak opowieści płyną i łączą się w jeden strumyk. I tak samo płynęły kolejne strony. Strona za stroną, kartka za kartką, ciemność na polu powoli zmieniła się w jasność, słońce zaświeciło mi w oczy, światło lampki stojącej na parapecie było praktyczne niewidoczne. I koniec.

Gdy czytałam czułam się, kurcze naprawdę ciężko to opisać. Czułam się zrozumiana, moje serce łopotało, gdy ukochani bohaterowie, których znałam ledwo od kilku minut, przeżywali swoje rozterki, problemy. Jednak najbardziej poruszyła mnie odpowiedź na opowiadanie "Anorexia Nervosa" Janusza L. Wiśniewskiego, napisana przez Alka Rogozińskiego o tytule "Jeden dzień w Sarajewie." Gdy je skończyłam, moje oczy były szeroko otwarte ze zdumienia, a serce praktycznie złamane na pół. Zaskoczył mnie. I tak tak bardzo, że w najbliższym czasie pójdę do biblioteki i poszukam książki jego autorstwa. Muszę przekonać się, czy zdoła mnie zaskoczyć jeszcze raz. Wiele razy słyszałam o tym autorze, ale nie byłam przekonana. To jedno opowiadanie całkowicie mnie przekonało.

Całość przeczytałam bardzo szybko. Nie ociągałam się, tak jak to często w moim przypadku bywa, gdy czytam książki. Oczywiście, często nie równa się z bardzo często, bądź zawsze. Zdarzają się perełki, które wciągają od pierwszej strony, poruszają najdelikatniejsze struny serca, spędzają sen z powiek, mimo iż wcześniej ledwo stałam i nie mogłam przestać ziewać. "Eksplozje" są jedną z takich perełek, diamentów. Błyszczą jak diament i zapewniam was, są pozycją obowiązkową na waszej półce. Jest ona pełna emocji, miłości, szaleństwa, a w szczególności prawdy. Jest ona jak najpiękniejszy koncert grany tylko dla ciebie. Polecam z całego serca, nie tylko dorosłym paniom i co najważniejsze, nie tylko paniom! Z tej niecodziennej reakcji łańcuchowej zrodziła się opowieść, która przypomina czytelnikowi, co kiedyś czuł, co nadal przeżywa i czego ciągle pragnie. 

Jest to opowieść pełna uczuć, cierpienia, bólu, pragnień i miłości. Boleśnie prawdziwa i boleśnie piękna.

Z każdą kolejną historią, nasze serce zalicza kolejną eksplozję.

Polecam wam tę książkę z całego serca, pozdrawiam i życzę wspaniałego dnia <3
Marlena Marszałek 

16.4.17

Wielkanocny Tag Książkowy! :)

Witajcie kochani <3 Dziś mam dla was coś szybkiego i lekkiego ;) Wielkanocny Tag Książkowy! Także, bez zbędnego gadania, zapraszam was do czytania moich odpowiedzi na pytania tagu. Czekam także na wasze odpowiedzi w komentarzach! :)




Króliczki - książka, której chcesz więcej (czekasz na jej sequel)

Mam kilka takich pozycji. Od razu wpadło mi do głowy kilka książek, których kontynuację z ogromną radością przyjęłabym w sobie zachłanne książkoholicze ramiona i pochłonęła w ciągu jednej chwili. Bardzo pragnę aby powstała kolejna część "Diaboliki". W przypadku tej książki, są tylko dwie możliwości. Albo się ją kocha, albo nienawidzi. Ja jestem w tej pierwszej grupie. Uwielbiam ją!

 Kolejną jest "Zakazane życzenie". Uwielbiam tą historię i mam nadzieję, że powstanie kolejny tom. Błagam, przeraźliwie pragnę wrócić do tego cudownego świata baśni i magii! To jest coś pięknego! Aladyn i Zahra są cudowni. I powrót do nich byłby czymś o czym marzę odkąd skończyłam książkę. Jednak, jest też jeszcze jedna pozycja, którą skończyłam dosłownie przed chwilą. A mam na myśli "Lato koloru wiśni". Wiem, że wyszedł drugi tom, ale nie mogę go na razie przeczytać, bo muszę zabrać się za "Chłopów". Niestety, jeśli nie chcę jedynki z lektury "Zima koloru turkusu" jeszcze chwilę na mnie poczeka :(



Jajko - książka, która cię zaskoczyła
 
Bez podważalnie jest to "Lato koloru wiśni". Na rany, jakie to jest cudowne! Nie sądziłam, że jest ona tak genialna, tak wyjątkowa, tak dowcipna! A bohaterowie to istny majstersztyk. To jest naprawdę prosta historia, ale opowiedziana tak bosko, że wciąga lepiej niż wiele książek z bardziej rozbudowaną fabułą. Wzbudziła we mnie tyle emocji, że nie potrafiłam w to uwierzyć. Nie zliczę ile razy się śmiałam, uwielbiam to uczucie.


Tropienie jajeczek - książka, którą z trudem dostałaś w swoje ręce


Hmm... Tu mam pewien problem. Jak tak sobie pomyślę, to nie było takich książek ;) A jeśli były to naprawdę nie pamiętam. Jak sobie coś przypomnę to ewentualnie dopiszę, ale wątpię czy mi się to uda, moja pamięć jest straszna :D Może "Diabolika"? Nie, to było łatwe. Naprawdę nie mam pojęcia ;)







Owieczki - dziecięca książka, którą nadal uwielbiasz

"Dzieci z Bullerbyn", bardzo ciężko jest nie lubić tej książki. Mam po niej naprawdę cudowne wspomnienia. Czytałam ją naprawdę wiele razy i kocham ją z całego serducha. Muszę sobie kupić własny egzemplarz <3 Stęskniłam się za tą książeczką. Czytałam ją naprawdę dawno temu i z radością do  niej powrócę :)

Cudownie wspominam też powieści Jamesa Olivera Curwooda i Jacka Londona. Kochałam je będąc dzieckiem i kocham je nadal <3 "Biały kieł", "Szara wilczyca", "Zew Krwi". To były czasy <3




Wiosna - książka z okładką, która przywodzi ci na myśl tę porę roku 

"Ponad wszystko". Ona tutaj pasuje idealnie. Jak patrzę na okładkę, to od razu kojarzy mi się z wiosną. Jest pełna przeróżnych cudnych kwiatów. Od razu pomyślałam o tej książce! Nie będę tutaj się rozpisywać, jeśli chcecie, to zapraszam was do jej recenzji ;)


Jezus - religijna książka, którą kochasz 
Naprawdę słabo ze mną, nawet jeśli czytałam książkę o takiej tematyce, (w co wątpię) to naprawdę nie pamiętam. Ups?


Zmartwychwstanie - książka od nieżyjącego już autora 
Wpierw nie mogłam nic skojarzyć i napisałam, że nie ma takiej, ale przypomniałam sobie. "Folwark zwierzęcy" Georga Orwella! Czytałam go niedawno i naprawdę uwielbiam tą książkę. Jest napisana w ciekawy sposób i jednocześnie zawiera bardzo mocne przesłanie. Jest idealna dla dzieci, bo zobaczą w niej tylko bajkę, a dorosły czytelnik odnajdzie w niej prawdę. Z całego serca ją wam polecam, nie jest gruba i szybciutko się ją czyta. Warto!

Koszyczki - książka, która aktualnie znajduje się na twojej liście życzeń 
Jedna? Na mojej liście są 253 mangi, około 200 książek a także albumy k-popowe. Wybranie jednej pozycji jest trudne, więc podam kilka, które naprawę z całego serducha chciałabym mieć:
-"Szóstka wron" Leigh Bardugo
-"Czas Żniw" Samantha Shanoon
-"Dwór cierni i róż" Sarah J. Mass
-"Był sobie pies" W. Bruce Cameron
-"Silver. Pierwsza księga snów" Kerstin Gier
-"Król kruków" Meggie Stiefvater
-"Mleko i miód"Rupi Kaur

To ledwie garstka, która znajduje się na mojej liście życzeń. Jakby ktoś miał np. do sprzedania, to prosiłabym o kontakt e-mailowy :D

Cukierki - słodka książka
Uważam, że naprawdę słodką książką jest "Ponad wszystko". Nic innego nie przychodzi mi do głowy. No może jeszcze "Pax", który był naprawdę uroczy i słodki! Uwielbiam książki, w których zwierzęta są bohaterami i mogę je czytać całymi dniami ;)



I to by było na tyle. Jeśli chcecie wykonać ten tag, to serdecznie zapraszam, z chęcią poczytam wasze odpowiedzi :) Ja teraz zmykam czytać "Chłopów", a potem z radością wezmę się za "Bezsenność" Moniki Siudy, muszę w końcu ją skończyć ;)

Pozdrawiam i życzę cudownego dnia!
Marlena Marszałek

13.4.17

41. "Ponad wszystko" Nicola Yoon


Siedzisz całe życie w domu. Wokół Ciebie są białe ściany. Jesteś ubrana na biało. Oddychasz nieskazitelnym filtrowanym powietrzem. Czujesz się biała, twoja dusza taka jest. Nie wiesz jak to jest naprawdę żyć. Cieszysz się tym co masz, ale nie wiesz czym jest prawdziwe życie. Niby żyjesz, ale tak naprawdę to nie można nazwać tego życiem. Wyobraź to sobie. Straszne prawda? Nigdy nie poznać ciepła słońca, nie poczuć wiatru we włosach, nie ujrzeć piękna przyrody, nie czuć zapachu kwiatów, nie słyszeć śpiewu ptaków. Nigdy nie dotknąć trawy, nie zobaczyć sarny biegnącej przez łąkę, ledwie kilkanaście metrów od Ciebie. Nie czuć kropel deszczu na twarzy, śniegu który opada na brwi. 

To nie byłoby życie. 

A Maddy żyje dokładnie tak jak opisałam wyżej. Jest uczulona na wszystko. Choruje na rzadką chorobę, zwaną SCID. Kontakt z czymkolwiek co nie jest odkażone, może zakończyć się ostrą reakcją alergiczną i, nie ma co się okłamywać, co za tym idzie, śmiercią. Dziewczyna nigdy nie opuszcza domu, a jedyne osoby z którymi ma styczność i które widuje, są jej mama i pielęgniarka Carla. Świat zewnętrzny zna jedynie z książek, które są jej jedynym oderwaniem od smutnej rzeczywistości. Jednak gdy do domu obok wprowadza się nowa rodzina, a jednym z jej członków jest niesamowity chłopak Ollie, dziewczyna postanawia zmierzyć się z tym światem. Czy Maddy podejmie największe ryzyko w swoim życiu? Czy chwilowa wolność jest tego warta? Dziewczyna w każdej chwili może umrzeć. Jednak dla prawdziwej wolności, nawet tak ulotnej, warto oddać wszystko. A co jeśli dziewczyna się myli?

Tak, mówię o książce "Ponad wszystko". I oficjalnie stwierdzam, że to jedyna książka, po której skończeniu nie mogłam uwierzyć, że to już koniec i przeczytałam nawet podziękowania. Byłam zdumiona, zdruzgotana, zdziwiona, zasmucona. Zadawałam sobie wiele pytań, akurat niezwiązanych z fabułą, a książką samą w sobie. Ponad 300 stron, kilka dni czytania na przerwach w szkole i w autobusie i to już koniec? Naprawdę? Dlaczego nadszedł on tak szybko, jak to możliwe? Czyżby ktoś przyśpieszył czas?

Jednak fakty były niepodważalne. Przesuwanie na telefonie na kolejną stronę e-booka ukazało brak kolejnych stron. To naprawdę koniec. Ogarnął mnie przeraźliwy niedosyt. Bolesny i przytłaczający. Nie potrafiłam opuścić Maddy i Olliego. Bardzo mocno zżyłam się z bohaterami i naprawdę było mi trudno i szczerze mówiąc, nadal jest. Przecież skończyłam ją ledwie kilka godzin temu, jeśli spojrzeć na dzień w którym piszę tę recenzję, a nie dzień jej dodania. Pokochałam Maddy za optymizm, którym aż kipiała, mimo tego że była więźniem we własnym domu. Za to, że tak samo jak ja, kochała czytać książki i były one dla niej jedną z najważniejszych rzeczy. Za wygląd i pochodzenie. Pokochałam ją za wszystko. A Olliego za to, że z pozoru był jej całkowitym przeciwieństwem, a gdy byli razem, to miałam wrażenie, jakby byli dwoma idealnie pasującymi do siebie połówkami jabłka. To było piękne!



"Czasami czytam ulubione książki od tyłu. Zaczynam od ostatniego rozdziału i przesuwam się ku początkowi. W ten sposób bohaterowie przechodzą od nadziei do rozpaczy, od samoświadomości do zwątpienia. W romansach pary zaczynają jako kochankowie, a kończą jako dwoje obcych sobie ludzi. Książki o dorastaniu stają się powieściami o utracie sensu w życiu. Ożywają ulubieni bohaterowie."



"Ponad wszystko" czy się niesamowicie szybko i lekko. Jestem pewna, że jeśliby przysiąść do niej raz, a porządnie, to spokojnie przeczyta się ją w dzień, no, ewentualnie w półtora, w co jednak wątpię. A dlaczego? Styl pisania autorki jest prosty, ale niech to cię nie zwiedzie! Za tym stylem kryje się ogromna umiejętność przyciągnięcia do siebie czytelnika i zamknięcia go w sieci z liter. I nawet jeśli nie lubicie zniewolenia, to tym razem jest to czysta, powalająca przyjemność. Ciekawi bohaterowie, wyjątkowy styl pisania, szybko rozwijająca się akcja (nie będąca jednocześnie męcząca), przekaz, miłość i wiele wiele więcej, sprawia, że naprawdę ciężko się oderwać. 

Najlepiej sprawdza się czytanie tej książki w e-booku, gdy jedziesz np. autobusem. Jest ona lekka i nie będzie to żadną przeszkodą. Jednak na tym się nie skończy. Już wcześniej chciałam mieć tę książkę w wersji papierowej, ale gdy już ją przeczytałam, to stało się to dla mnie praktycznie koniecznością. Pokochałam tę książkę i nie mogę pozwolić sobie, by mieć tylko wersję elektroniczną. To byłby zniewaga dla jej geniuszu i wyjątkowości. Za bardzo ją polubiłam i mogę wam zagwarantować, że w waszym przypadku będzie tak samo. 

"Ponad wszystko" nie jest powieścią niezwykła, jedyną w swoim rodzaju, wyjątkową i niepowtarzalną, co jednak nie jest w tym przypadku minusem. Nie jest ona jedną z tych książek po których przeczytaniu masz ochotę rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady. Mam przez to na myśli, że wywiera ona chęć do refleksji u czytelnika i skłania do przemyśleń, ale nie są to przemyślenia, które mogą przejść w czyn. Czujemy się podbudowani, podniesienia na duchu, ale jednocześnie czegoś nam brakuje, po książce pozostaje niedosyt, który pojawia się przez zakończenie, które jest otwarte. Nie jest jasno określone jak kończy się historia. Oznacza to, że autorka zostawiła to w kwestii czytelnika. To od niego i jego wyobraźni zależy jak rozwinie się zakończenie historii Maddy i Olliego. I to bardzo mi się spodobało! Jednocześnie, nie ma co się okłamywać, zakończenie jest przewidywalne. Ja od początku książki, podejrzewałam jak się ona zakończy, co jednak nic książce nie ujęło. Choć sądzę, że u Was może być inaczej, każdy jest inny, więc oczywiste jest, że może kogoś to zrazić.

"Jeśli człowiek nie żałuje, znaczy że nie żył."

Książka pozostawia po sobie miłe uczucie ciepła i przyjemności. Jest ona cudownym wyborem do czytania gdy w naszym życiu są problemy, gdy mamy wiele zmartwień, dzięki jej lekkości i delikatności. Jest jak dotyk pióra na skórze, który porusza serce i sprawia, że bije ono szybciej. Uwierzcie mi, że książka jest warta każdej chwili, którą z nią spędzicie. Pokazuje nie tylko jak ważne jest by prawdziwe żyć, ale także i prawdziwie kochać. Ważne jest by unieść się ponad wszystko i po prostu żyć. Czasami może być to niebezpieczne, ale chwila prawdziwego szczęścia jest tego warta.

Serdecznie polecam Wam tę książkę, uważam że jest ona pozycją obowiązkową na liście każdego prawdziwego książkoholika. A jeśli nie wiecie, w czerwcu do kin trafi film na jej podstawie i sądzę, że jest to dodatkowy powód, by zapoznać się z tą cudowną historią. Także do dzieła kochani, czekam na Wasze opinie :)

Życzę wspaniałego zaczytanego dnia i pozdrawiam cieplutko,
Marlena Marszałek


11.4.17

40. "Diabolika" S. J. Kincaid


Dziś chcę Wam opowiedzieć o książce, która mnie zniszczyła. Zniszczyła jako książkocholika, jak czytelnika i fana książek. I jestem pewna, że Was również zniszczy. I wiem, jak to brzmi. Dokładnie tak miało zabrzmieć. I nawet jeśli w to nie wierzycie, to sami to poczujecie, jeśli tylko przeczytacie książkę o której dziś mówię. Nie będziecie tego żałować, każda sekunda spędzona na czytaniu, na przewracaniu kartek, stanie się cudowną przyjemnością, oddacie ją bez żalu i uczucia, że straciliście czas. Ja nie żałuję. I jestem pewna, że mając 80 lat (jeśli dożyję) będą wspominać ją z radością i nostalgią. 

Wiem, że tematyka tej książki, może niektórym wydawać się zbyt... Niepoważna? Nie poruszająca? I nie warta pamiętania po tylu latach. Jednak ja jej nie zapomnę. A dlaczego? Bo poruszyła moje serce bardziej niż każda inna książka, którą przeczytałam w ciągu ostatnich lat, no może oprócz "Zakazanego życzenia", bo ono także było niesamowite. 

Uwierzcie mi, chcecie poznać uczucie, gdy jedyne co masz ochotę zrobić to wyrzucić książkę przez okno, ewentualnie spalić, albo po prostu odłożyć i już więcej do niej nie wracać. Z jednej strony, chcecie tego, z drugiej nie potraficie tego zrobić. Choć serce krwawi załamane tym co się dzieje, umysł jest zdezorientowany i jakby wypchany watą, palce zdrętwiałe od długiego trzymania książki w dłoniach, to nie potraficie się oderwać. I nawet nie próbujecie z tym walczyć. To uczucie jest zbyt cudowne. 


"Diaboliki nie znają litości.
Diaboliki są silne.
Ich przeznaczeniem jest zabijać w obronie człowieka, dla którego zostały wyhodowane.
Nic więcej się nie liczy.

Wyglądamy jak ludzie. Jesteśmy agresywni, zdolni do bezgranicznego okrucieństwa i absolutnej lojalności. Właśnie dlatego jesteśmy strażnikami zamożnych rodzin.

Służę córce senatora, Sydonii, którą traktuję jak siostrę. Zrobiłabym dla niej wszystko. Teraz, aby ją ochronić, muszę udawać, że nią jestem, zachowując w tajemnicy moje zdolności. Wśród bezwzględnych polityków walczących o władzę w imperium odkryłam w sobie cechę, której zawsze mi odmawiano – człowieczeństwo.

Mam na imię Nemezis i jestem diaboliką. Czy mogę zostać iskrą, która rozbłyśnie w mroku imperium?"

Jednak zanim przejdziemy od moich odczuć na temat "Diaboliki", to powiem Wam jedno. Opis z tyłu książki, który właśnie przeczytaliście, nawet w 1% nie oddaje tego, co znajdziecie w środku. Jest to jedynie maleńka cząstka całości, ziarenko w piasku pustyni. Ja, gdy przeczytałam opis, wiedziałam że muszę mieć tę książkę, ale nawet nie spodziewałam się, że będzie ona tak bosko niesamowita! Gdybym wiedziała, co będę przeżywać, to znalazłabym ebooka, byle szybciej się z nią zapoznać. A gdyby nie Anitka z Legendary Booklover i jej BookTour z tą książką, to nie nadeszłoby to tak szybko. 

Moje początki z Nemezis były, szczerze mówiąc dosyć oziębłe. I szczerze mówiąc, z perspektywy czasu, nie dziwi mnie to ani odrobinę. Nie jest ona człowiekiem i choć od pierwszej strony natykamy się na ból i cierpienie diaboliki, mimo że wprowadza to czytelnika w smutek, litość i poczucie niesprawiedliwości, to w moim przypadku doszło do tego jeszcze jedno uczucie, odraza i niechęć. Nie oznacza to oczywiście, że nie polubiłam bohaterki. Polubiłam ją i to bardzo. Ale byłam do niej specyficznie nastawiona. A z drugiej strony nie mogłam znieść tego jak była traktowana. A to sprawiło, że zamknęłam swoje serce na uczucia, które opisałam Wam wyżej. Już w tamtej chwili czułam, że przede mną bolesna przeprawa, pełna emocji i walki o przetrwanie. 

I miałam rację. 

Z każdą kolejną stroną otwierałam się coraz bardziej, czytałam coraz zachłanniej, oczy śledziły wydarzenia coraz szybciej i szybciej. To było coś niesamowitego! Jak autorka wpadła na taki pomysł, skąd u niej taki kunszt? Skąd ten niezwykły talent i umiejętność rozkochania w sobie czytelnika? Pokochałam Tyrusa, Nemezis, nawet Sydonię, której naprawdę strasznie nie lubiłam na początku i także w pewnym momencie fabuły, w którym jej pojawienie się, tak strasznie mnie zirytowało, że miałam ochotę siłą ją wyrwać z kart powieści. 

Czemu jej tak nienawidziłam? Bo kochałam Nemezis (nadal kocham oczywiście). I mimo że Sydonia była wspaniałą dziewczyną, o dobrym sercu, która troszczyła się o swoją diabolikę, to na samą myśl o niej coś mnie ruszało i zaciskałam pięści na kartach książki. Zrozumiecie to uczucie, jeśli tylko sięgniecie po książkę, do czego zachęcam Was z całego serca! I żadnego ale! Każdy z Was musi ją przeczytać, jeśli nie to poleci foch. I mówię całkowicie poważnie. 

Fabuła jest bardziej skomplikowana, niż mogło się na początku wydawać. Podczas czytania, na jaw wychodzą takie rzeczy, że czytelnik naprawdę nie wie co ma pomyśleć. Uwielbiam tajemnice, które zawarła autorka w powieści. Jednocześnie te tajemnice, przyprawiły mnie o uczucia, które opisałam Wam na samym początku. Po skończeniu żałowałam, z całego serca żałowałam, że sięgnęłam po tę książkę, jednocześnie żałowałam że to już koniec. Byłam straszliwie rozdarta i nie potrafiłam od razu odłożyć książki. Trzymałam ją w dłoniach kolejne kilkanaście minut, a w mojej głowie kotłowało się tysiące myśli. Byłam pod wrażeniem. 

Książkę czyta się szybko i zaangażowaniem, oderwanie się od niej, na zwykłe pójście na "siku", jest naprawdę trudne, uwierzcie mi. Czytałam w autobusie, w szkole, w wannie. W każdym możliwym miejscu, które stanęło mi na drodze podczas czytania. 

Pokochałam z całego serca postacie wykreowane przez  S. J Kincaid, świat, a takze historię. A sama Nemezis, cóż za ognista kobieta (diabolika). A wątek miłosny, bo nie mogę pominąć faktu, że takowy się tutaj pojawia, dosłownie zwalił mnie z nóg i stał się moim ulubionym. 

Chciałabym napisać Wam coś więcej, ale mimo że skończyłam tę książkę tydzień temu, to naprawdę ciężko mi zebrać słowa. 

Więc dodam jeszcze tylko jedno ( i od razu przepraszam, za użycie tego słowa, ale w ogromnym stopniu idealnie oddaje ono to, co czułam i czuję, po zakończeniu książki. Może to delikatnie ująć wyrazu opinii, którą wyraziłam wyżej, ale uznaję za konieczność by użyć tego określenia. Jednocześnie nie jest to tylko moje zdanie na temat tej książki).

Diabolika jest zajebista. Nic dodać, nic ująć. 

Pozdrawiam serdecznie z całego serducha i życzę cudownego, słonecznego, zaczytanego dnia!
Marlena Marszałek



Szablon dla Bloggera stworzony przez Devon.