7.9.15

Wycieczka w Góry Świętokrzyskie :3

Witajcie moi kochani esencjowicze!

Mój Blog wprawdzie jest książkowy, ale mam straszną ochotę opisać Wam moją ostatnią wycieczkę na której byłam z mamą w lipcu i choć nie jest to ani trochę związane z książkami, to po prostu muszę. Wydaje mi się, że taki post będzie fajnym urozmaiceniem i miłym widokiem dla oka, ze względu na dużą ilość zdjęć, które dodam

Napiszcie mi, jak skończycie go czytać, czy przypadł Wam do gustu i czy chcecie takich więcej
Zapraszam do czytania! ^^

Tylko informuję od razu, że może być on nieskładny i lekko chaotyczny, bo nie pisałam nigdy nic takiego i w sumie, to jest to mój pierwszy raz :D

Mam nadzieję, że to zrozumiecie i wybaczycie wszystkie nieścisłości i błędy :D

Wycieczka organizowana była przez KHS Krosno (Krośnieńskie Huty Szkła) i kosztowała 150 zł na jedną osobę.

Wpierw nie chciałam wcale jechać, gdyż z racji tego, że jestem domatorem i introwertykiem, nie uśmiechało mi się przebywanie dwa dni z obcymi ludźmi. Przecież trzeba będzie z nimi rozmawiać, by nie wyjść na zamkniętego w sobie dziwaka, ale co ja poradzę, że trudno jest mi otworzyć się do nowych ludzi?

Męczyłam mamę strasznie, aby wzięła brata, że ja nie chcę jechać. Ale ona się uparła i nie było innej opcji. Oczywiście nie obyło się bez krzyków i kłótni (Hah ^^), ale musiałam z nią jechać.

Stawiłyśmy się pod Hutą o 6.00, oczywiście ostatnie, bo jakżeby inaczej? Po kimś mam to moje spóźnianie się do szkoły, teraz już wiem po kim, hah ^^ W autobusie dostałam paczkę słodyczy od pani Bogusi, kierowniczki wycieczki, co strasznie mnie zdziwiło, bo paczki były dla małych dzieci, a ja już mam 17 lat, heloł!, ale mama powiedziała, że nie mam jeszcze 18 i to dlatego.

Ale ja sama kupiłam mnie i mamie dużo jedzenia, a tu jeszcze dostałam, nie wiedziałam wtedy kto to zje, tyle tego było!

Jechaliśmy 4 godziny i bałam się, że jeśli będzie mi gorąco i duszno w autobusie to zwymiotuję, bo mam taką dziwną odmianę choroby lokomocyjnej. A najgorsze było to, że siedziałam z tyłu na środkowym miejscu i nie miałam dostępu do klimatyzacji (która i tak była do niczego xD), a okien nie dało się otworzyć. Ale na szczęście, co dziwne, nic mi nie było :D (z czego mega się cieszyłam).

Przewodnik, który z nami jechał, bardzo fajnie i ciekawie opowiadał, byłam pełna podziwu co do jego wiedzy, słuchałam go cały czas i pewnie też to mi pomogło i nie myślałam o tym, że jest mi duszno.

Naszym pierwszym celem w Górach Świętokrzyskich była jaskinia Raj, ale nie mam z niej żadnych zdjęć, bo nie można było ich robić. Ale ściągnęłam dla Was zdjęcia z Internetu, bo naprawdę warto jest to zobaczyć. Była ona naprawdę piękna <3

Jednak przed wejściem do Jaskini, jedna rzecz strasznie mnie zdenerwowała. W gablocie, koło kasy biletowej były wypchane leśne zwierzaki. Jeleń, borsuk, wiewiórka, lisek i… Wilk. Bardzo mnie zabolało patrzenie na moje ukochane zwierze, które jest martwe i wypchane. Naprawdę, strasznie mnie to oburzyło i zdenerwowało. Zrobiłam zdjęcie, ale nie widać go tego zbyt wyraźnie, bo światło odbijało się w szybie a mój telefon nie ma aż tak dobrego aparatu.

Nie będę opisywać co robiliśmy w jaskini itd., bo nie ma czego opisywać.

Jaskinia „Raj” jest jedną z najbardziej znanych atrakcji Gór Świętokrzyskich i jedną z najpiękniejszych jaskiń krasowych naszego kraju. Zachwyca bogactwem i różnorodnością kalcytowych form naciekowych. Występują tutaj skupiska stalaktytów o unikatowym na skalę światową zagęszczeniu.”











Potem pojechaliśmy do Świętokrzyskiego Parku Narodowego i wspinaliśmy się na Łysą Górę, co zajęło nam naprawdę długo i byliśmy strasznie wykończeni, ale widoki z góry były cudowne i wynagrodziły nam wszystkie nasze poty.

Niby zwykła droga! Nic bardziej mylnego :/ :D


Legenda mówi, że każdego dnia, Emeryk, posuwa się wprzód o milimetr i jak dotrze na Łysą Górę,
 nastąpi koniec swiata!

Nie bylismy w niej, a szkoda :(

Byliśmy tam w Klasztorze Benedyktyńskim z relikwiami krzyża, na którym umarł Chrystus, potem w Misyjnym Muzeum. Jednak najlepsze tam były krypty grobowe z legendarnym Jeremim Wiśniowiecki (szczerze mówiąc nie pamiętam już kim on był), wszystkich obrzydzały wysuszone, odsłonięte ciała, a mnie nie. Tak, wiem że jestem dziwna.

W końcu upragniony cel!


Jeden z ołtarzy :3

Widok z przodu :D 

Pan Wisniowiecki, nie wygląda zbyt pięknie, ale ma już swoje lata :D

Widok z Góry ^^

Punkt widokowy <3 Czyż nie pięknie? *.*

Potem udaliśmy się w dół, przez rezerwat Święty Krzyż na Gołoborze, szlakiem do Huty Szklanej. Cała nasza wyprawa na Łysą Górę, trwała co najmniej 4 godziny.  

Potem pojechaliśmy do naszego miejsca zakwaterowania, Hotelu Panorama w Jędrzejowie.
Ja dostałam z mamą pokój na parterze, jednak hotel jest tak zbudowany, że od przodu jest to parter ale od tyłu 1 piętro.

Hotelik <3
I znów hotelik ^^

Ogród za hotelikiem ^^


Nasz pokój :3 Na moim łożu już burdel ;D


Pokój był bardzo ładny, łóżka cudownie miękkie, ale i tak nie mogłam spać całą noc i rano byłam wykończona, a tu jeszcze cały dzień atrakcji!, ale jakoś się rozbudziłam i nawet byłam do życia.

Po obiadokolacji w Altanie Hotelowej, był didżej i oczywiście nie dano mi spokoju. Musiałam tańczyć razem z innymi, co wpierw mega mnie denerwowało, ale potem jakoś się otworzyłam.

Tak w sumie, to wszyscy ludzie byli mili, nie było żadnych snobów i wszyscy się świetnie bawiliśmy, było mnóstwo śmiechu i żartów, atmosfera była bardzo przyjazna.

Po „imprezie” poszliśmy spać, a rano czekał nas szwedzki stół w hotelowej restauracji.
Można było jeść do woli, ale nic nie można było wynieść, co moim zdaniem było dziwne, ale okej, ich hotel, ich zasady, prawda?

Wiele osób strasznie się piekliło, że nawet tej jednej kanapki nie można ze sobą wziąć, a jeśli się koniecznie chciało to 20 zł za osobę. Normalnie śmiech.

O 9.00 wykwaterowaliśmy się i pojechaliśmy do miejscowości Ujazd, do Zamku Krzyżtopór. W sumie to były to same ruiny tamtego zamku, ale nasza pani przewodnik tak ciekawie opowiadała, że nawet mi ten rozgardiasz nie przeszkadzał i gdy uruchomiłam wyobraźnię, widziałam ten zamek piękny jak dawniej.

Krzyżtopór :3

Cudowny, przepiękny <3




Potem pojechaliśmy dalej, do Kurozwęk. I tam, moim skromnym zdaniem było najlepiej! Ale po kolei.

W Kurozwękach zwiedziliśmy Pałac i Muzeum, a także lochy, a raczej mieliśmy zwiedził pałac, ale było wesele i zamiast planowanej godziny zwiedzania, wyszło tylko 20 minut, co wiele osób bardzo zdenerwowało, a najbardziej naszą ukochaną Bogusię. Piekliła się ona strasznie, że nie powinno się tak robić, że to jest nie w porządku. I w sumie, to miała rację!



Potem czekała nas najlepsza część! Przejazd traktorem z przyczepą, do zagrody bizonów! Wpierw trochę się bałam że nas zaatakują, ale mimo że staliśmy od nich może jakieś 5 m?, one nawet nie zwracały na nas uwagi! To było naprawdę piękne uczucie patrzeć na te ogromne, silne zwierzęta.


Bizony <3

I jeszcze więcej bizonów <3

A tak przy okazji, chcę Was prosić, jeśli będziecie w Kurozwękach, byście podpisali się pod petycją przeciwko wybiciu tych bizonów. To byłoby naprawdę straszne.

Bo podobno zagrażają one żubrom, ale to jest czysty absurd, bo w tamtych okolicach żubrów nie ma, są w Bieszczadach a to jest 300 km dalej, więc to stwierdzenie jest głupim błędem!

Tą decyzją podjął chyba burmistrz tego miasta, czy jakoś tak, już nie pamiętam. I teraz pracownicy w Kurozwękach zbierając podpisy, by temu zapobiec. Ja się podpisałam i cała moja grupka też. Więc jeśli tam będziecie, także się wpiszcie.

Strasznie mi żal tych bizonów, przecież to są takie spokojne zwierzęta, nikomu przecież nie robią krzywdy! A jakby tego było mało, to są zamknięte w ogromnych zagrodach, nie uciekną z nich. Może i są to silne zwierzęta, ale także i bardzo, bardzo spokojne

Po zwiedzaniu zagrody bizonów, mieliśmy czas wolny, więc ja z mamą chodziłyśmy sobie po mini zoo i najbardziej spodobały się nam słodkie kózki, które prosiły o trawę i struś Zosia. Były też inne zwierzęta, ale już nie pamiętam jakie.

Zosia <3 Ach, jak mi za nią tęskno :3

Mniam, mniam <3

Moje kózki smakoszki ^^


A ognisko, jak to ognisko, nic ciekawego :D

Ostatnim punktem był Baranów Sandomierski, w którym strasznie mi się podobało, sądzę, że każdy z Was go kojarzy ^^

Niestety złapała nas burza i musieliśmy szybko wracać do autobusu i do domu.

Ogółem cała wycieczka była naprawdę fajna i nie żałuję, że pojechałam. Ludzie okazali się być bardzo mili i przyjaźni, było z nimi dużo śmiechu i ogółem była ciepła atmosfera, bardzo przyjazna i swojska.

Co dziwne, gdy wróciliśmy o 20.00 do domu, to rozpętała się burza i jak z mamą czekałyśmy na tatę to strasznie się rozpadało i błyskało. A do tego jeszcze tata nie mógł nas znaleźć. Hah ^^

Mam nadzieję, że taki post się wam podobał, nie wydaje mi się, bym jeszcze kiedyś taki napisała, ale kto wie?
Pozdrawiam ciepło, Marlena Marszałek

34 komentarze:

  1. Śliczne zdjęcia *.* rwałabym Wiśniowieckiego jak Reksio szynkę, taki z niego przystojniak :'D

    http://zaczarowana-me.blogspot.com/?m=0

    OdpowiedzUsuń
  2. O widzisz, właśnie i u siebie wstawiłam post podróżniczy odchodząc od książek!
    Piękne miejsca, nigdy nie byłam na południu Polski, coraz bardziej żałuję!
    No cóż, cudze chwalicie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Swego nie znacie :D
      Daj linka, z chęcią poczytam :3

      Usuń
  3. Mieszkam bardzo blisko jaskini Raj. :) Cieszę się że ci się podobało :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Chętnie bym się tam wybrała, bo w tej części Polski jeszcze nie byłam :)


    LeonZabookowiec.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. ja od jaskini raj mieszkam 14 km :) Oh tak, nasze swiętokrzyskie jest piękne :) Cieszę sie, ze wypad sie udal i sporo pozwiedzaliście :)

    twoimioczami.blogspot.com - nowy post, ZAPRASZAM :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och jak ci zazdroszczę... Mimo że mieszkam na Suwalszczyźnie, w samych Suwałkach, nie tak daleko mi do Mazur i pięknych jezior, chciałabym wybrać się i w te południowe krańce Polski, mam nadzieję, ze w przyszłe wakacje się uda :)

      Usuń
    2. O tak, było naprawdę fajnie :D I piękne widoki ^^

      Usuń
  6. bardzo mnie zachęciłaś do wycieczki w tamte rejony ;)
    dopisuje do planów! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :3 Ja sama bym tam z chęcią jeszcze raz pojechała :3

      Usuń
  7. gratuluje krzyżtoporu tez tam byłam
    http://happinessismytarget.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Pięknie miejsca, w wielu już byłam :)
    Czy mogłabyś poklikać w linki w najnowszym poście: Mój Blog - klik! Bylabym bardzo wdzięczna! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zawsze chciałam widzieć takie skały *-*

    OdpowiedzUsuń
  10. Strasznie chcę pojechać w góry na całe 14 dni. Wtedy można wszystko zwiedzić bez pośpiechu :D

    http://dabroskys.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetna taka wycieczka xx

    platinumskull.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jak :D I pomysleć, że na początku nie chciałam jechać :D

      Usuń
  12. Nigdy tam nie byłam. ;)

    Zapraszam na konkurs! Wygrywa aż 6 osób. :)
    WIELKIE ROZDANIE

    OdpowiedzUsuń
  13. my planujemy w przyszłym roku wycieczkę klasową w Góry Świętokrzyskie, ale czy to się uda? zobaczymy :D
    blog: optymistka. | fanpage

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno się uda, na pewno będziecie zadowoleni ^^ Jedno dniową, czy dwu?

      Usuń
  14. Zdjęcia świetne i ta jaskinia wygląda zjawiskowo ! Kiedyś w końcu muszę ją zobaczyć na żywo :)

    http://luxyrumours.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Ależ cudowności Nam pokazałaś, wspaniała wycieczka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Luba <3 Kiedy post u Cb?
      O tak wycieczka była cudowna <3

      Usuń
  16. Jeju nie wiedziałam, że tam są aż tak cudowne miejsca. Chciałabym tam pojechać, ale i tak pewnie mi się nie uda. :(

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Devon.